Mann przeniósł ciężar ciała na pięty. Westchnął i zakończył zadowolony:

planu.
- Szczerze? – spytał szatyn, stając niebezpiecznie blisko blondyna, który potaknął.
mnie kochał.
- Myślałem o tym – kiwnął głową, zagryzając wargę. – Zająłbyś się tym? – spojrzał
uniknąć losu Michaiła.
- Isabella nie wróciła! Cisza.
Bez trudu udało jej się zaprzyjaźnić z Alice, która czuła się bardzo samotna z dala od ojczyzny, rodziny i przyjaciół. Potrzebowała bratniej duszy, z którą mogłaby dzielić troski i podziwiać ukochaną córeczkę. Isabella gorliwie wzięła na siebie tę rolę. Na myśl o tym znowu ogarnęły ją wyrzuty sumienia, ale jak zwykle natychmiast je stłumiła.
- Tak? Więc obiecuję ci, że nie przestanę cię kochać, gdybyś przegrał. Bo tego właśnie
oraz pozycję jego rodziny i przypomniała sobie o własnym interesie, jak każda inna kobieta.
Przez to wszystko blondyn zaczął wyładowywać swoją frustrację w telefonach do
- Jasne. - Edward ściągnął usta.
Gotów był żebrać o najmniejszą odrobinę uczucia. On, który nigdy dotąd nie musiał prosić kobiet o nic. To, czego chciał od Belli, nie było tylko namiętnością. Pragnął jej serca z desperacją, jakiej dotąd nie zaznał. I ta desperacja sprawiła, że nie posunął się dalej. Kosztowało go to bardzo wiele, ale znalazł w sobie dość siły, by przerwać pocałunek. Jeśli chce zdobyć jej serce, musi być cierpliwy. Jego Bella jest przecież taka delikatna, wrażliwa i niewinna.
niego wskoczył albo to po prostu kierowca na niego zaczekał i tylko dzięki temu
w kapeluszach z ogromnymi rondami. Niczym potężne podpory podtrzymywały damy z


spojrzenie.

mu się wyrwała. Chwycił ją za ramię.
okna i pokiwał głową, udając szczere zatroskanie. - Obawiam się, że Rebecca odziedziczyła
Najchętniej poszłaby do siebie i w spokoju przemyślała całą akcję. Księciu jednak nie mogła się sprzeciwić.

- Widocznie madame nam ją podesłała - wyszeptał Drax.

nie sypiał zbyt wiele nawet przed przyjazdem do Bakersville.
– Taaak – odparła cicho Rainie, choć dzwonienie w uszach nasilało się. Całe lata nie
jasnowłosą kelnerkę o imieniu Cindy. Prężył pierś, przybrawszy nonszalancką pozę z nogą

jedzeniu, jakie się za nimi znajduje, o wielkich, miękkich, puchowych łóżkach... Poczuła się

być pewna, ale wydawało jej się, że na policzkach żółtodzioba błyszczą łzy.
mam racji, Quincy? Zapracowani rodzice hodują potwory, pozbawione uczuć i sumienia. Ci
O’GRADY: Był. Ojciec zawsze go zamyka..